sobota, 9 stycznia 2021

Cisza Nazaretu


Zawsze z nadzieją czekam na rekolekcje ignacjańskie organizowane przez Mocnych w Duchu. Cisza (bo rekolektanci wiedzą, dlaczego jest potrzebna), otoczenie modlitwą prowadzących jak tarczą, nacisk na Słowo Boże (a nie 40-minutowe konferencje teologa-erudyty*) i ignacjańskie szukanie Boga w codzienności. Tu i teraz, konkretnie.
I taka jest też książka Ingi o Matce Bożej. Bez apokryficznych opowieści o włosach czesanych w trzy przedziałki i aniołach przelatujących co i rusz przez dom w Nazarecie. Za to o Matce cierpliwej, pokornej, nasłuchującej Boga, pomagającej przyjąć Jego perspektywę, wprowadzającej pokój pośród burzy. Każdy rozdział można potraktować jako jeden dzień rekolekcji (nie tylko w czasie adwentu) i próbować naśladować jedną cnotę. Przemyśleć, co robimy z czasem. Jak wchodzimy w relacje - z ludźmi i z Bogiem. Czy rzeczywiście musi być tak, jak ja chcę? Czy naprawdę moje działanie musi być zauważone? Przecież On widzi.
A na koniec - świadectwa spotkania z Maryją. Rozwiązującą węzły, ukazującą powołanie, dodającą odwagi. 
Tolle, lege! Bierzcie, czytajcie i po ignacjańsku - smakujcie!

*Nie ogrom wiedzy napełnia i nasyca duszę, lecz raczej wewnętrzne rozumienie rzeczy i smakowanie w nich. 
św. Ignacy Loyola (ĆD 2)

Inga Pozorska, Maryjo, chcę zamieszkać z Tobą, Centrum Mocni w Duchu (daw. Ośrodek Odnowy w Duchu Świętym w Łodzi), Łódź 2020.
 

wtorek, 5 stycznia 2021

W ogniu


Kiedyś był przewodnikiem pielgrzymki, ale potem szpital go przeorał. Gdy wracał, brat pomagał mu wejść na pierwsze piętro.
- Ciągle nie mogę uwierzyć, że mam takie sflaczałe nogi! - śmieje się tylko.
Pomogło mu podanie osocza, raz i drugi. Kiedy kroplówka musiała się sączyć przez kilka godzin, patrzył na mały krzyż wiszący na ścianie. "Robiłem adorację Krzyża i odmawiałem brewiarz z komórki".
A potem, kiedy zrobiło się już lepiej, chodził od pacjenta do pacjenta, rozmawiał, dzielił się opłatkiem. Czasem siostry mówiły: "Proszę księdza, niech ksiądz pójdzie... tam ktoś umiera". Szedł i udzielał ostatniego namaszczenia. Kiedy jego współlokator, starszy pan, żałował, że musi w święta siedzieć w szpitalu, aby go rozśmieszyć, przeliczał skład szpitalnej kolacji tak, by wyszło 12 potraw. 

Dzisiaj siedzi, pije kawę, je chrusty i opowiada. Dziękując Bogu, że mógł być w tym czasie w szpitalu, bo był tam potrzebny. "Boże, dziękuję ci za moje kapłaństwo!..."
Kątem oka sprawdzamy, czy mimo słusznej wagi nie unosi się wraz z krzesłem w ekstazie jak, nie przymierzając, św. Jan od Krzyża. 

Trzej zaś mężowie, Szadrak, Meszak i Abed-Nego, wpadli związani do środka rozpalonego pieca. I chodzili wśród płomieni wysławiając Boga i błogosławiąc Pana.
Dn 3,23-24
 

piątek, 6 listopada 2020

Eksperymentalny sygnał dobra



Jeden z moich ulubieńców - emerytowany proboszcz wielkiej parafii, któremu niedawno stuknęła 80-tka - prowadził miesiąc temu grupę parafian do pomnika ks. Popiełuszki, a potem Jana Pawła II. Z pieśnią na ustach, wynajdując wszystkie najradośniejsze przeboje piosenki pielgrzymkowej z lat 80., jeśli nie wcześniejsze. Podejrzewam, że gdyby to nie było wydarzenie religijne, wyskoczyłby jeszcze z nieśmiertelnym "baby starzeją się, a chłopy nie". Żeby wywołać uśmiech. Rozważania różańcowe mówił z głowy, zapewniając o Bożej Opatrzności i naszym miejscu w niebie.
Niedawno stwierdził, że jeśli komuś smutno, to niech do niego zadzwoni - zostawi numer w kościele. Co prawda kiedyś przy takim eksperymencie dzwonili do niego porzuceni zakochani... ale dał radę. To nic, że z racji wieku gada w trzy światy. 

Mój kolega protestant wyciąga ostatnio gitarę i nagrywa filmiki, sięgając po piosenki, których tekst niesie nadzieję. Niekoniecznie pobożne - to nic. Z tyłu słychać chórek w postaci najmłodszej córeczki. Podrzuciłam mu jeszcze jedną do nagrania, może się skusi. W końcu "Piosenka dla juniora i jego gitary", zaczynająca się od słów "Gdy pokłócisz się z dziewczyną - nie życzę ci, lecz różnie jest", w jakiś sposób oddaje rzeczywistość domu, w którym ma same dziewczyny - żonę i dwie córki :) 

Eksperymentalny sygnał dobra znają wszyscy miłośnicy Jeżycjady: w szarej, PRL-owskiej rzeczywistości grupa młodzieży szuka dobra i robi je.
Może to jest coś na teraz. Telefon, rozmowa, modlitwa, piosenka. 
Mimo niepewności, lęku, absurdalności niejednej sytuacji bierzmy ESD i podajmy dalej. Ono jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziło ;)

Przeczekaj nachalną nawałnicę
Wyjdź potem ze słońcem na ulicę
I pomóż słońcu lśnić
SDM
 

wtorek, 22 września 2020

Słuchacz w duszy swej dośpiewa


Kocham wspólne wyprawy foto. Jedziemy na Pałuki. W samochodzie poezja śpiewana - koleżanka przygotowała listę 100 utworów. Choć to i tak nie wszystko, ale "cudownie jest", powietrze jest..." - a jakie widoki! Kolega telepie się autem przez małe miasteczka i wioski, ale wspólnie stwierdzamy, że tak nam dobrze, że ma to swój urok. 

A mi jest szczególnie dobrze, bo doświadczam tego, że Bóg daje zawsze więcej. Kiedyś bujałam się w takim gostku ze Żnina - nic z tego nie wyszło. A teraz "Ten, o którym wiemy, że nas kocha", zabiera mnie w te miejsca i pokazuje ich piękno. W dodatku przy pięknej muzyce. 

Zawsze mnie to zadziwia, że chociaż wokół jest tyle osób niewierzących, On znajduje sposoby, żeby do mnie mówić. Ale nie tylko. Rozmawiam z inną z dziewczyn, skarży się, że ma dość oceniania przez lajki na fejsie. Czy polubiła, czy nie polubiła, czy ktoś polubił... a to mimo zagubienia kochana kobieta, z którą w trakcie pandemii spędziłyśmy 4 godziny na kawie. "Wiesz, ja też jak widzę, że ktoś robi podobne rzeczy, co ja, a potem ma więcej polubień, to zaczynam się bać, czy będę mieć zamówienia. No ale bez przesady, czy Pan Bóg się mną nie zajmie?!" - rzucam spontanicznie, a dziewczę patrzy trochę nie wiedząc, co odpowiedzieć. Zapomniałam, że nie wszyscy w tej gromadce Go spotkali.

Rzecz się dzieje w sobotę, a w poniedziałek dostaję korektę do zrobienia. Co prawda autorka pisze paskudnie, ale niech tam.  Znów "Miły mój odzywa się i mówi do mnie". Tedy piszę do koleżanki, że właśnie dostałam zlecenie. 
Nie dodaję już tego, że mam taką cichą nadzieję, że połączyła fakty :)

Miły mój odzywa się
i mówi do mnie:
«Powstań, przyjaciółko ma,
piękna ma, i pójdź!
Bo oto minęła już zima,
deszcz ustał i przeszedł.
Na ziemi widać już kwiaty,
nadszedł czas przycinania winnic,
i głos synogarlicy już słychać w naszej krainie.
Drzewo figowe wydało zawiązki owoców
i winne krzewy kwitnące już pachną.
Powstań, przyjaciółko ma,
piękna ma, i pójdź!
Gołąbko ma, [ukryta] w zagłębieniach skały,
w szczelinach przepaści,
ukaż mi swą twarz,
daj mi usłyszeć swój głos!
Bo słodki jest głos twój
i twarz pełna wdzięku».

(Pnp 2,10-14) 

wtorek, 15 września 2020

I szukam Go wkoło siebie


Przeprowadziłam się i po mojemu można ponarzekać. Po ignacjańsku - szukać Boga w codzienności. 
Tak więc oprócz tego, że na moim osiedlu są cztery Msze św. w ciągu dnia (można wybierać), to wyszedł jeszcze jeden pożytek - rowery. Ponieważ nie ma tu lasu, parku, Wisły, Drwęcy, łąki na wyciągnięcie ręki (a właściwie trzech - z bażantami, z krowami i z małymi stawami w pakiecie), trzeba było zaryzykować. I tak to po 10 latach od moich operacji okazało się, że jednak mogę. To nic, że niektóre rowery miejskie są lekko zdezelowane - nie dość, że jeżdżę, to jeszcze odkrywam nowe kąty. 

O tym właśnie jest ta książka - o odkrywaniu śladów Boga w codzienności. W tramwaju, na klatce schodowej, w rodzinie, we wspólnocie - zresztą wspólnota to osobny temat do rozważań. Jak funkcjonować, żeby nie rozdeptać świeżynek (siebie nawzajem zresztą też)? Co robić, kiedy we wspólnocie pojawia się kryzys? Na czym polega prawdziwa przyjaźń? Co zrobić, kiedy Bóg zaprasza nas do czegoś, co wydaje nam się nie do przejścia (na przykład zobaczenie dobra w kimś trudnym)?

"Jeśli jeszcze nie zacząłeś słuchać Jezusa codziennie, chciałabym cię do czegoś zachęcić. Na statkach jest taki dobry zwyczaj - odprawa z kapitanem. Ty możesz taką odprawę robić z Jezusem. Na czym ona polega? U mnie wygląda to tak: codziennie rano siadam na łóżku i mówię: "Panie, tymi piętnastoma minutami chcę Cię bardzo ukochać. Siadam tutaj dla Ciebie, kocham Cię. Cały dzień będzie dla Ciebie. I niezależnie od tego, czy zrozumiem, co Ty do mnie mówisz, czy nie - słucham Ciebie". A Pan Jezus na tych porannych odprawach okazuje mi swoją dobroć, ponieważ przygotowuje mnie do tego, co wydarzy się w ciągu dnia." - tak pisze autorka o codziennej modlitwie. Polecam - szczególnie dla starych wspólnotowych wyjadaczy. Ku odświeżeniu. 


Inga Pozorska, Życie pełne cudów, Wydawnictwo Ośrodek Odnowy w Duchu Świętym, Łódź 2020