Jakie to przewidywalne - nowa książka ks. Olszewskiego i oczywiście MUSIAŁAM ją przeczytać. Część historii już znam, ale dobrze je odświeżyć. Autor zwraca uwagę na wezwanie każdego ochrzczonego do ewangelizacji, posługi uzdrowienia i modlitwy o uwolnienie, pokazuje, jak to robić, aby nie popełnić błędów. Zwraca uwagę przede wszystkim na żywą relację z Chrystusem, umacnia wiarę, zachęca do składania świadectwa przez drobne gesty (dla kapłana to chociażby noszenie koloratki czy sutanny), przypomina o wdzięczności za otrzymane dary. Wskazuje, jak istotna jest miłość do człowieka, do którego jesteśmy posłani.
Tylko... po raz pierwszy się zdenerwowałam, czytając książkę jednego z moich ulubionych autorów. Na kilku stronach ks. Olszewski pisze o Odnowie w Duchu Świętym (nigdy nie był w takiej grupie), twierdząc, że przypisała sobie wyłączność na charyzmaty czy posługiwanie nimi. Jestem kilkanaście lat we wspólnocie wywodzącej się z Odnowy, znam ludzi z innych wspólnot OwDŚ (zarówno z północy, jak i z południa Polski) i jak żywo nie słyszałam ani u nas, ani od nich, żebyśmy mieli monopol na charyzmaty... za to często słyszę ten zarzut od ludzi spoza Odnowy. Cóż, to pewnie jak krążące tu i tam bajki o neokatechumenacie...
ks. Michał Olszewski SCJ, Być uczniem Pana. Głosić, uzdrawiać, uwalniać, eSPe, Kraków 2014.
wtorek, 16 września 2014
niedziela, 7 września 2014
Boży wariaci
W te wakacje miałam przyjemność zobaczyć Piotra i jego kolegę, Jacka, na żywo podczas Diecezjalnych Dni Młodzieży w Hartowcu (tzn. ja nie młodzież, ale wspólnota pojechała tam wraz z innymi grupami trochę poposługiwać). Ci młodzi mężczyźni składali świadectwo wiary, zagrali też kilka swoich piosenek - hip hop z niezwykle mądrymi tekstami. Ta mądrość przebija też z tekstu książki, mimo że Piotr składa świadectwo i opowiada o prawdach wiary prostym, potocznym (choć nie wulgarnym!) językiem. Widać, że miłość do Boga, Kościoła i pragnienie ewangelizacji rośnie w nim z roku na rok. Jeśli ktoś zobaczy w pociągu czy w autobusie dwóch młodych chłopaków w dresach, przewożących metrową figurę Matki Bożej, może być pewien, że nie zabrali jej z żadnego kościoła... to po prostu "łyse banie głoszą zmartwychwstanie". A wszystko zaczęło się od zwykłej spowiedzi w dzień powszedni w parafialnym kościele...
Piotr Zalewski, Wyrwani z niewoli, Spes, Łomża 2013.
Piotr Zalewski, Wyrwani z niewoli, Spes, Łomża 2013.
niedziela, 24 sierpnia 2014
Jaśki się kochają!
Kolejna porcja śmiechu z szóstką Janów. Jan-A nosi spodnie dzwony i gra na gitarze, a Jan-B - mimo że chłopcy są zatwardziałymi szczurami lądowymi - zawzięcie chodzi na spotkania skautowej drużyny żeglarskiej. A wszystko przez to, że pojawiły się dziewczyny... Oczywiście młodsi bracia też mają mnóstwo pomysłów na minutę. A rodzice, mimo że nieraz brak im cierpliwości, a wizja spotkania z szóstką synowych wydaje się być lekko przerażająca, ostatecznie stwierdzają, że w sumie dobrze, że nie wysłali urwisów do wojskowej szkoły z internatem.
Jean-Philippe Arrou-Vignod, Jaśki. Repeta, Znak, Kraków 2014.
Jean-Philippe Arrou-Vignod, Jaśki. Repeta, Znak, Kraków 2014.
niedziela, 27 lipca 2014
Za mało
Przyznam się bez bicia, że po bratanku papieża spodziewałam się czegoś więcej, a tu raczej historia Włoch i nazwiska kapłanów, które może niektórym księżom coś mówią, ale nie osobniczce z dalekiej północy bez wykształcenia teologicznego. Dane encyklopedyczne mogę sprawdzić sama, a chciałabym poznać świętego. Owszem, życie papieża było bardzo bogate, posługiwał w różnorodnych miejscach, różnorakim osobom, ale jego pragnieniem było właśnie bycie świętym - z takim temperamentem, charakterem, doświadczeniem życiowym, jakie miał. Mam jeszcze do przeczytania osobiste zapiski papieża i myślę, że będą o wiele bardziej interesujące.
Marco Roncalli, Papież Jan święty, Bernardinum, Pelplin 2014.
Marco Roncalli, Papież Jan święty, Bernardinum, Pelplin 2014.
wtorek, 22 lipca 2014
Po prostu Jaśki
Gorąco polecam! Książka dla chłopców, dla rodziców chłopców, dla cioć chłopców (wujkowie należą do tej pierwszej grupy, nieprawdaż? :)). Wydawca reklamuje ją słowami "nowi kumple Mikołajka" - cóż, Mikołajka nigdy nie czytałam (tak, to możliwe!), oglądałam tylko film, więc nie mogę porównywać... ale o ile dobrze pamiętam, Mikołajek był jedynakiem. Tymczasem tytułowe Jaśki to sześciu braci o imionach: Jan-A, Jan-B, Jan-C, Jan-D, Jan-E, Jan-F. Chłopcy, jak to chłopcy - lubią wpadać w tarapaty, toczyć bitwy na ziemniaki, poduszki i skarpetki, udawać, że się myją, planować, że w przyszłości zrobią wielkie rzeczy, wykłócać się z kuzynami, strajkować o dostęp do telewizji, budować szałasy, przynosić do domu zwierzaki... Ogólnie mówiąc, choć nieraz rodzice tracą do nich cierpliwość, a tata straszy synów wysłaniem do szkoły wojskowej z internatem, nie sposób ich nie polubić... i oczywiście nie zapolować na kolejną część.
Jean-Philippe Arrou-Vignod, Jaśki, Znak, Kraków 2010.
Jean-Philippe Arrou-Vignod, Jaśki, Znak, Kraków 2010.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




