Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna M. Ryguła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna M. Ryguła. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 lipca 2013

Ale tu czysto!

Pamiętacie takie książki, jak Przygody Scyzoryka czy Jacek, Wacek i Pankracek (swoją drogą, jak można dać dziecku na mię Pankracy... chyba zawsze będę mieć skojarzenia z kudłatym psem z telewizji... tak, wiem, że książka powstała dużo wcześniej niż program telewizyjny)? Ich bohaterem był siedmioletni chłopiec, opowiadający o swoim pierwszym zetknięciu ze szkołą, rówieśnikami, nowymi obowiązkami. Joanna Ryguła również oddaje głos siedmiolatkowi, Jankowi. On jednak (podobnie jak jego młodszy brat) nie chodzi do szkoły - rodzice wraz z sąsiadami prowadzą - coraz bardziej zresztą popularną - edukację domową. Janek nie żyje więc rytmem szkoły, ale rytmem domu. Wbrew pozorom, kontaktu z rówieśnikami (rodzeństwem, dziećmi z sąsiedztwa) ma całkiem sporo. W ciekawy sposób jest tu zaznaczona rola ojca - zapracowanego, ale jednocześnie wzbudzającego poczucie bezpieczeństwa, gotowego wysłuchać i pomagać rozwiązywać dziecięce dylematy, pełnego pomysłów (np. męska wyprawa). Co mnie uderza w tej książce, to jakaś szczególna... czystość. Janek i Jędrek to zwykli chłopcy, czasem rozrabiający, czasem strzelający focha, ale jednocześnie tak bardzo radośni i ciekawi świata, jak potrafią być te dzieci, które czują się bezpieczne i kochane, które nie doświadczyły zła czy przemocy (przypomina się od razu wcześniej wspomniany na blogu Tim Guenard), w których świat nie zniszczył dziecięcej wrażliwości. I oby takimi mogły zostać jak najdłużej.

Joanna M. Ryguła, Mama, tata i nas czworo, Fundacja Nasza Przyszłość, Szczecinek 2010.