Niektórzy lubią artykuły Marcina Jakimowicza w "Gościu Niedzielnym", inni reagują na nie wysypką. Ale ten zbiór felietonów polecam nawet tym nielubiącym. To nie jest książka o Marcinie J. To jest książka o Bogu, który jest żywy, któremu można zaufać (szczególnie w kryzysie), który szuka grzesznika (a w końcu lepiej być grzecznym i uradowanym czy grzesznym i uratowanym?), do którego chce się wołać. To książka o uwielbieniu mimo wszystko, "drewnianymi wargami" (i o owocach takiej przekornej modlitwy). O zawierzeniu w ciemno opowiadają m.in. członkowie wspólnot, które najpierw z zacięciem głosiły to, że Bóg uzdrawia, a potem... same zostały posłane do posługi uzdrowienia. Czekamy z pasją na to, co zechce z nami czynić, i czujemy, że będzie działał przez znaki i cuda. Mamy doświadczenie głoszenia w ciemno, bez oglądania jakichkolwiek owoców tego, że Bóg uzdrawia. (...) Stojąc w mroku, jeszcze bardziej czekamy, wołamy, tęsknimy za Bożym dotykiem. Gdy powiedzieliśmy sobie: nie rezygnujemy, przyszły "małe" uzdrowienia ludzi ze wspólnoty. Wewnętrzne i zewnętrzne. To także książka o Bogu, który sam przebacza, ale i uzdalnia do przebaczenia, kiedy człowiek nie ma na to siły (wstrząsające przykłady z Rwandy). Oraz o żywym Kościele, który mimo słabości chce głosić Tego, którego doświadczył: Czy na widok pustoszejących kościołów na Zachodzie nie nachodzi czasem księdza smutna refleksja, że przegrywamy? Że Zły jest naprawdę "Księciem tego świata" i drwi z bezbronnego Boga - pytam (...) egzorcystę ks. Leszka Misiarczyka. - Nie. Absolutnie nie mam świadomości przegranej. Skoro Bóg dopuszcza taką sytuację, to znaczy, że w konsekwencji widzi w tym jakieś dobro. Nawrócenie tych, którzy odbiją się od dna. Człowieka po egzorcyzmie naprawdę nie trzeba przekonywać, by chodził na msze. On pobiegnie na nią w podskokach! "Gdzie wzmógł się grzech" i tak dalej... To, co się dzieje dziś w Kościele, jest szansą na wielką ewangelizację. Mówię kolegom księżom: Słuchajcie, my żyjemy w epoce, o której mówił prorok Joel. W czasach wielkiego wylania Ducha! Kapłan wyciąga ręce i jak na pstryknięcie zstępuje Duch!Jedyny warunek: żeby tylko temu księdzu się chciało! Jeśli dwunastu apostołów nawróciło pełen demonów świat rzymski, to co mogą zdziałać tysiące kapłanów! Moc Jezusa zwycięży, nie mam wątpliwości. Widzę, jak przeciwnik się czołga...
To książka o tym, że jest nadzieja...
Marcin Jakimowicz, Pan Bóg? Uwielbiam! 44 dobre wiadomości, Wyd. Znak, Kraków 2015
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Jakimowicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Jakimowicz. Pokaż wszystkie posty
piątek, 23 października 2015
sobota, 21 marca 2015
Dzięki Bogu
Znajomi kilka lat temu przeprowadzili się do Koszalina, a że byli to starzy oazowicze, więc tęskno wzdychali: "Panie, jak my sobie damy radę na tej pustyni?". Dowiedzieli się jednak, że do tegoż miasta został przeniesiony ks. Jarosiewicz i stwierdzili: "Boże, dzięki ci!". Nie wszyscy za nim przepadają, ale mnie osobiście kiedyś ujął swoją postawą. Duże rekolekcje charyzmatyczne, 2000 uczestników, organizatorzy to właśnie ks. Rafał i jego wspólnota. Ksiądz Bashobora głosi konferencję - a ks. Jarosiewicz spowiada. Koniec konferencji - wpada na scenę, daje kilka ogłoszeń - i wraca do konfesjonału. Prawie cały dzień przesiedział, spowiadając... W wywiadzie opowiada między innymi o całonocnej spowiedzi w poprawczaku, w samochodzie, o ewangelizacji w supermarketach, posłudze charyzmatami - bo też ma 1000 pomysłów na minutę. A jednocześnie to człowiek głębokiej pokory (w wywiadzie dość często powtarza słowa: "Ja się mogę mylić... ale ksiądz biskup mnie poprawi, wspólnota mnie poprawi"), uczący się rozeznawać, ufać Bogu i uwielbiać Go mimo wszystko - i bardzo szczęśliwy w swoim powołaniu.
ks. Rafał Jarosiewicz, Z góry dziękuję!, Pomoc, Częstochowa 2014
ks. Rafał Jarosiewicz, Z góry dziękuję!, Pomoc, Częstochowa 2014
niedziela, 14 października 2012
"Widzisz tego gościa z czerwonymi włosami?.."
»Sprawa była taka. Siedzi Augustyn przy ołtarzu i nagle słyszy głos: "Augustyn!" "Tak, Panie!" "Zobacz, tam pod drzwiami stoi człowiek z czerwonymi włosami i kolczykiem w nosie, widzisz?" "Widzę, o matko!" "Chcę, żebyś podszedł do niego i powiedział, że go kocham". "Nie, nigdy!!! Zabije mnie!" "Augustyn, proszę cię, pójdź do niego i powiedz, że go kocham". "Nie - ja się takich boję!". W końcu Bóg wysłał go z Komunią przez kościół, stanął przy mnie i musiał mi powiedzieć.«
Pamiętacie tę książkę? A ja jeszcze pamiętam komentarze, że to chwilowe, że na pewno nie wytrwają...
Wytrwali. Dlatego warto po latach do tej lektury wrócić. Miejscami można się nieźle pośmiać. Miejscami zadziwić dojrzałością refleksji na temat Kościoła, wspólnoty czy małżeństwa u ludzi, którzy są zaledwie kilka lat po nawróceniu. Miejscami wreszcie można zachwycić się tym, w jak indywidualny sposób Bóg podchodzi do człowieka: ta sama msza święta, a jednak cztery zupełnie różne doświadczenia Bożej obecności. Takie, jakich każdy z nich potrzebował w konkretnym momencie swojego życia.
Marcin Jakimowicz, Radykalni, Wyd. Księgarnia św. Jacka, Katowice 1997.
Pamiętacie tę książkę? A ja jeszcze pamiętam komentarze, że to chwilowe, że na pewno nie wytrwają...
Wytrwali. Dlatego warto po latach do tej lektury wrócić. Miejscami można się nieźle pośmiać. Miejscami zadziwić dojrzałością refleksji na temat Kościoła, wspólnoty czy małżeństwa u ludzi, którzy są zaledwie kilka lat po nawróceniu. Miejscami wreszcie można zachwycić się tym, w jak indywidualny sposób Bóg podchodzi do człowieka: ta sama msza święta, a jednak cztery zupełnie różne doświadczenia Bożej obecności. Takie, jakich każdy z nich potrzebował w konkretnym momencie swojego życia.
Marcin Jakimowicz, Radykalni, Wyd. Księgarnia św. Jacka, Katowice 1997.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


.jpg)