czwartek, 1 października 2015

Ojciec i Matka


Dawno, dawno temu mój kuzyn zdawał coś zimą i po zdanym egzaminie chciał wieczorem poświętować z kolegami. Wziął samochód rodziców i pojechał do sąsiedniej wsi. Nie pił alkoholu, bo miał wracać sam i nikt by go nie zastąpił przy kierownicy. Tymczasem mojego wujka naszła chęć na odmówienie różańca. Nie mówił go na co dzień, ale tak mocno mu się chciało, że wziął różaniec, stanął w oknie i po prostu się modlił.
Za chwilę telefon: "Tato, miałem wypadek". 
Samochód wpadł w poślizg, dachował. Nadawał się tylko do kasacji. Kuzynowi nic się nie stało, ot, drobne zadraśnięcie na głowie.
"Widziałem przed sobą Matkę Bożą..."

O Pani, ufność nasza
w modlitwy Twej obronie - 
chroń nas, chroń nas, 
Królowo Pokoju!

4 komentarze:

  1. Wierzę...
    Sama doznałam takiej opieki wiele razy.
    Napiszę posta po 13 października, bo będzie to dzień odsłonięcia figur fatimskich na naszym placu kościelnym.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisz, pisz, Basiu. Warto się tym dzielić.

      Usuń
  2. Sami niedawno doświadczyliśmy podobnej opieki. Dwa samochody skasowane, a mojemu mężowi i naszym dzieciom nic się nie stało. W dodatku świadkowie okrzyknęli go bohaterem, bo wykonując manewr, by uciec przed czołowym zderzeniem, uratował życie pasażerowi samochodu, który zajechał mu drogę. Ja byłam w tym czasie na konferencji, na której mówiłam o modlitwie uwolnienia i Domach Miłosierdzia w Polsce. Gdy się dowiedziałam o tym zdarzeniu i modliłam, dziękując za uratowanie tych wszystkich, którzy brali udział w wypadku, widziałam nad nimi anioły...

    OdpowiedzUsuń