środa, 4 września 2019

Królewna Śmieszka


Jest dziesiąta.
- O dwunastej przyjdzie wdowa konsekrowana i zrobisz z nią wywiad, bo ja jadę na pogrzeb.
Cały szef!

Wdowa bardziej przylatuje niż przychodzi - mimo swoich siedemdziesięciu paru lat. Wszystko się w niej śmieje - oczy, usta, siwy koczek.

Nie miała łatwego życia. Młodo owdowiała, przeżyła śmierć syna, córka poszła do zakonu. Nie chciała zostać zgorzkniałą sąsiadką z parteru, taką ciotką, co to siedzi na kanapie i ma za złe. Zawsze była blisko Boga, pytała, co dalej. Ktoś jej powiedział o konsekracji wdów. Poczytała trochę więcej i odkryła, że to coś dla niej. 

- Konsekracja?! Ach! - kiedy opowiada o uroczystości, promienieje jeszcze bardziej - Znowu poczułam, że żyję!

Opowiada o tym, co robią szalone babcie, jak łączą czas na modlitwę z czasem dla rodziny i różnymi zaangażowaniami. 

- I co, zdarza się, że ktoś po prostu podchodzi do pani i  prosi o modlitwę?
- Tak, często! Przecież nie odmówię! 

Próbowała namówić koleżankę do swojego stanu, ale ta zaczęła jej unikać, więc machnęła ręką. Nic na siłę. Najważniejsze, że ciągle może kochać. 

Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu.
J 4,14

poniedziałek, 2 września 2019

Umowa


Niektórzy znają moją miłość do męczenników...

Kiedy zaczynałam robić zdjęcia na dużych wydarzeniach, bardzo się stresowałam. Pierwszy był koncert muzyki poważnej. Pojechałam, po drodze zapraszając księży męczenników z Dachau do obstawy modlitewnej (im więcej się modli, tym lepiej ;)). Wchodzę do kościoła, a tam słuchaczy nie za wielu. "A te puste ławki to dla księży z Dachau?"

Ostatnio po raz pierwszy robiłam zdjęcia na ślubie i weselu. Nie znałam tego kościoła, więc poprosiłam przedwojennego proboszcza-męczennika o modlitwę. I poczułam się, jakbym tam była u siebie. Zresztą słyszałam trochę o tej wsi, o tym, jacy dobrzy ludzie tam mieszkają. Ksiądz sprawujący mszę, znający młodych od niepamiętnych czasów: "Czuję się, jakbym córkę za mąż wydawał". Potem wesele w wiejskiej remizie, na które podrzuca mnie znajoma, jadąca w zupełnie inną stronę. Nie schodziliśmy z parkietu. Wcinałam winogrona z ogródka młodego, lekko kwaskowe - smak dzieciństwa - i nie pytajcie, ile zdjęć natrzaskałam. 

Dzielę się w pracy wstawiennictwem księdza męczennika, a potem proszę o westchnięcie o zamówienia. Mogą być korekty, rękodzieła, zdjęcia... w każdym razie coś by mi się bardzo przydało. "Księdza Pronobisa poproś!". "A, racja! Poproszę!"

Tak więc, księże Janku - czekam :)

Ku świętym, którzy są na Jego ziemi, wzbudził On we mnie miłość przedziwną!
Ps 16,3

piątek, 23 sierpnia 2019

Deszcz łask


Ostatnio robię korektę książki o kapłanach mojej diecezji. W większości męczennicy. I kolejni niebiescy przyjaciele.

Kiedyś siedziałyśmy w pracy, za oknem plucha, a my z koleżanką bez parasolek, poprosiłam więc ich o modlitwę, bo w końcu musimy jakoś wyjść. I kiedy skończyłyśmy pracę, wyszło słońce.

Niedawno znów podobna sytuacja, więc proszę ich o modlitwę. Wychodzimy, a tu jednak siąpi. "Frelichowski się na ciebie obraził" -  śmieją się ze mnie współpracownicy, znając moje przywiązanie do naszego toruńskiego błogosławionego.
- Frelichowski? Na mnie? Eeee, tam!

Kiedyś myślałam, że skoro otrzymuję za wstawiennictwem druha Wicka mnóstwo drobnych błogosławieństw, to on coś ode mnie chce. Książkę, artykuł, cokolwiek. Ale w końcu doszłam do wniosku, że nic nie chce. Jest w niebie, wpatruje się w Boga. A miłość Boża jest zupełnie bezinteresowna. 

No, chyba że CHCE mi o tym przypomnieć :)

środa, 14 sierpnia 2019

Walka


- To jak tam było na pielgrzymce?!

Ks. Andrzej, miłośnik pielgrzymek, ekstremalnych dróg krzyżowych i innych podobnych ekscesów, jest lekko skonsternowany.

- Ech... chyba już jestem za stary na pielgrzymkę. Coś mi się stało w nogę, połowę przejechałem...

Z podobnego powodu pół pielgrzymki przejechał też ks. Maciek, zwykle tryskający zdrowiem i dobrym humorem.

- A ja, jak wczoraj przebijałem bąbel, to jak trysnęło!... - ks. Paweł po pielgrzymce siedzi w pracy na boso - Ale, panowie! Pamiętajcie, w jakiej intencji szliśmy na pielgrzymkę!

- A, no tak! To wszystko jasne :)

Jak długo Mojżesz trzymał ręce podniesione do góry, Izrael miał przewagę. Gdy zaś ręce opuszczał, miał przewagę Amalekita. Gdy ręce Mojżesza zdrętwiały, wzięli kamień i położyli pod niego, i usiadł na nim. Aaron zaś i Chur podparli jego ręce, jeden z tej, a drugi z tamtej strony. W ten sposób aż do zachodu słońca były ręce jego stale wzniesione wysoko. I tak zdołał Jozue pokonać Amalekitów i ich lud ostrzem miecza.
Wj 17, 11-13




niedziela, 11 sierpnia 2019

Siostry, bracia i pola


Za dalą dal, czyli u Ruttki tak ładnie :)

Jak to mawialiśmy na nadmorskiej: "Chciałem piasek na plaży i mam piasek na plaży - chwała Panu!" ;)

W tym roku prosiłam o piękne wakacje - i dostałam. Po latach przepracowania i planach wakacyjnych, które co chwila brały w łeb. O wstawiennictwo poprosiłam mojego prywatnego specjalistę od spraw beznadziejnych - św. Jana od Krzyża. I mój brat załatwił piękny czas odpoczynku u Agnes-es i naszej blogowej Rut.

Niezwykłe Boże kobiety z pasją. I z wielką miłością do swoich rodzin. 

Piękne rodziny. I piękne widoki na pola, łąki, kapliczki, drewniane domki z malwami albo średniowieczne kościółki ukryte na końcu miasta. Dużo czasu, kiedy po prostu możesz, ale nie musisz. Książki, włóczki, kawa, cisza i pogaduchy.

A wczoraj jeszcze wyjechaliśmy z Piernikowa na spacer fotograficzny w miasteczku niedaleko nas. I też był to dobry czas. Może i mniej zdjęć - ale za to rozmowy... o obiektywach i pomidorówce, o historii miasteczka i pewnej samotnej pani, która obcym nie pozwala nawet spojrzeć na kwiaty w ogródku, o musze, która zabrała się na gapę. Takie głupoty, ale potem miło jest spotkać tych ludzi podczas jakiegoś wydarzenia, na którym trzeba zrobić zdjęcia - bo ten, co jest niewierzący, serdecznie się uśmiecha, a tamten, co nie może się odnaleźć w żadnej denominacji protestanckiej, pomaga ci rozeznać jakąś sprawę po Bożemu i odwozi do domu, bo wydarzenie kończy się po północy.


Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym.
Mk 10, 29-30