środa, 4 września 2019

Królewna Śmieszka


Jest dziesiąta.
- O dwunastej przyjdzie wdowa konsekrowana i zrobisz z nią wywiad, bo ja jadę na pogrzeb.
Cały szef!

Wdowa bardziej przylatuje niż przychodzi - mimo swoich siedemdziesięciu paru lat. Wszystko się w niej śmieje - oczy, usta, siwy koczek.

Nie miała łatwego życia. Młodo owdowiała, przeżyła śmierć syna, córka poszła do zakonu. Nie chciała zostać zgorzkniałą sąsiadką z parteru, taką ciotką, co to siedzi na kanapie i ma za złe. Zawsze była blisko Boga, pytała, co dalej. Ktoś jej powiedział o konsekracji wdów. Poczytała trochę więcej i odkryła, że to coś dla niej. 

- Konsekracja?! Ach! - kiedy opowiada o uroczystości, promienieje jeszcze bardziej - Znowu poczułam, że żyję!

Opowiada o tym, co robią szalone babcie, jak łączą czas na modlitwę z czasem dla rodziny i różnymi zaangażowaniami. 

- I co, zdarza się, że ktoś po prostu podchodzi do pani i  prosi o modlitwę?
- Tak, często! Przecież nie odmówię! 

Próbowała namówić koleżankę do swojego stanu, ale ta zaczęła jej unikać, więc machnęła ręką. Nic na siłę. Najważniejsze, że ciągle może kochać. 

Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu.
J 4,14

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz